RSS
piątek, 11 stycznia 2008
Nawet,zeby umrzec musisz wypelnic papierek,no i chyba wypadaloby sie postarac o skierowanie do nieba.Procedury,mili panstwo
20:49, greentea
Link Komentarze (71) »
poniedziałek, 24 grudnia 2007
Pozyczmy

Coz nie przepadam za swietami,i mimo,ze chetnie bym ich nie obchodzila dostajac i czytajac zyczenia nie zamykam sie przed atmosfera swiateczna.Oby tylko ona byla w nas caly rok.A ja zycze Wam milosci,spokoju,wybierania tego co w zyciu dobre i wazne,zdrowia i wiary.I dziekuje za Wasze zyczenia

Ostatnio doszlam do wniosku ze wiara jest dla mnie wazna.Nie potrafilam rozmawiac z Bogiem o chorobie,bo nie czulam,ze moze mi pomoc czy cos wyjasnic.Jednak nawet w czasie najgorszego cierpienia chcialam tej rozmowy.Nie wiem dalej czemu swiat jest tak okrutny,a najbardziej to widac gdy cierpia dzieci,na wojnach,w obozach,z glodu,z choroby.Ten bol swiata nie zniknie.A jednak rozmawiam z Bogiem,po prostu jakos cieszc sie tym ze moge.Myslalam tez o 10 przykazaniach,czy jest cos madrzejszego od wiekow,czy cos sie zmienilo;nie kradnij,nie mow falszywego swiadectwa,nie zabijaj.....Nie chodze do kosciola,moze za duzo tam ostatnio polityki a za malo istoty wiary.Dla wiekszosci ludzi skoro nie chodze do kosciola to jestem niewierzaca.Moze niech tak zostanie.Lubie tylko czasem pofilozofowac o religii.OGolnie psychicznie dobrze,fizycznie staly bol,bezsennosc,czasem ochodzaca goraczka i obrzek.Teraz jeszcze nie spie al pojde moze sie uda,choc na godzine.

a

08:09, greentea
Link Komentarze (9) »
czwartek, 20 grudnia 2007
W dziale czytam dodalam zenforest,kliknijcie jak macie ochote na przemyslenia.Bardzo fajna strona,o wszystkim o czym chcialabym napisac,gdybym miala sile.Poza tym pewne wydarzenia natchnely mnie mysla co mozna zmienic w zyciu.Znajomy zadzwonil do mnie i powiedzial jak bardzo jest szczesliwie zakochany.Poczulam jakby zazdrosc.Moze mimo braku sil ja tez moge jakos popracowac nad zwiazkiem.No ale wczoraj np tak mnie bolalo,ze wylam godzine skulona zanim leki a wlasciwie garsc lekow zaczela dzialac.Az spisalam testament.Czego mi jeszcze przyjdzie doswiadczyc?Chyba zasniecia przy komputerze,bo jakos przestaje kontaktowac
12:08, greentea
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 17 grudnia 2007
Dziekuje za wszystkie mile wpisy,az mi sie zamarzylo,ze kiedys poznamy sie w realu.Ze znow bede miala sile podrozowac i ze grono moich znajomych poszerzy sie o tyle fajnych osob.Coz na razie nie mam nawet sil by napisc maila,a moze i mam troche sily,ale ten stan zawieszenia odbiera mi checi,bo coz napisze;zle,beznadziejnie i wciaz to samo.Nic nie czytam,nikogo nie widuje,walcze o przetrwanie kazdego kolejnego dnia.Z moimi rodzicami zawsze bylam na wojennej sciezce,myslalam,ze choroba to zmieni,ze wobec tego pozostanie tylko milosc.A oni wciaz maja do mnie jakies pretensje,a to ze Emila zle chowam a to kaza mi lazic zalatwiac mi jakies sprawy.Zachowuja sie jakbym miala katar.Nie chce czuc niecheci,bo po co mi jeszcze jakies negatywne uczucia w tym stanie,ale cale szczescie ze sa inni ludzie,na ktorych moge liczyc.Czuje se przepotwornie zmeczona,bo bol nigdy nie spada do zera,bo cos zawsze dolega,ani chwili pelnego relaksu,bardzo mi tego brakuje.Przyslali mi katalog z biura podrozy,razem z Emilem posiedzielismy,poplanowalismy gdzie mozna pojechac.Jak dawniej.On tez lubi podroze.Eh,jak wiele musialoby sie zmienic,zeby slonce znow zaswiecilo.
13:34, greentea
Link Komentarze (6) »
środa, 12 grudnia 2007
Bol moj towarzysz
Bol jest bardzo zaborczy i nie daje mi sie z nikim spotykac ani kontaktowc,odcina mnie od swiata.Ale na prosbe paru osob skrobne co nieco.Minal miesiac brania leku.Wczoraj rozmawialam z lekarzem o kolejnej porcji.Pytal jak sie czuje itp.Powiedzialam,ze poprawy nie widze,ale chyba tez specjalnie sie nie pogarsza.To dobrze,powiedzial,na poprawe trzeba poczekac pol roku.Wiec nadzieja wciaz jest. Ale nic poza tym.Dreczy mnie bezsennosc a potem wyczerpanie i posypianie w ciagu dnia,z grubsza ciagle w lozku.Dzwieki i bodzce draznia tak ze czasem nawet stronie od dziecka.Bywam bardzo neprzyjemna dla ludzi i dlatego,pomijajac brak sily juz wole byc sama.Bo niby ludzie rozumieja,ze to przez chorobe ale nikt nie lubi byc okrzyczany bez powodu.Nie wychodze .Lykam ogromne porcje lekow przeciwbolowych,ktore nie do konca pomagaja.Jednak mam wrazenie ze organizm sie oczyszcza,ze wielkie wezly chlonne robia sie jakby puste w srodku,ze z migdalow cos schodzi.Ale nie robie sobie zbytnich nadzieji,bo z reka coraz gorzej,puchnie jakos i ten bol.Zycie osobiste jakos zawieszone.Nieraz gdy tak straszliwie bolalo i czulam sie fatalnie chcialam byc tylko sama.Dziwne,bo zawsze myslalam,ze w takich chwilach najbardziej potzrebuje sie drugiej osoby.Wyjac kiedys z bolu pomyslam,ze juz nie boje sie byc sama.Nie to,ze chce byc sama,bo uwielbiam towarzystwo,ale to co najgorsze i tak jest do przezycia samemu.A bycie w sytacji,ze musisz liczyc na czyjas pomoc jest okropne.Bo przeciez jak np M wraca po 8 godzinach z pracy moze nie miec juz sily mi uslugiwac,a do tego jeszcze ja narzekam ze kupil nie to co trzeba.Uwazam ze kazdy moze wysiasc przy tym wszystkim i chory i ludzie wokol,ta choroba to strasne gowno.
21:19, greentea
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 03 grudnia 2007
Brak mi sily na spotkania,brak mi sily na rozmowy,na pisanie,nie odbieram telefonow a nawet czasem uciekam przed dzieckiem by sie zamknac w pokoju.Doszlam do takiego stanu ze wole byc sama,bo odezwanie sie juz boli.Ludzie sa cudowni bo staraja sie pomoc,byc w tym ciezkim czasie.Mam nadzieje,ze nikt nie pomysli,ze sie nie odzywam bo kogos nie lubie itp.Po prostu nie moge i nie chce byc widzana w takim stanie,nie mozna mnie pocieszyc ani pomoc.Potrzebuje byc sama.Taki czas.Bol wykreca na wszelkie sposoby,co chwile popadam w paro minutowa drzemke z ktorej budze sie w jeszcze gorszym stanie,a w nocy bezsennosc.Nic nie robienie zabija,jednoczesnie nie sposo cos robic.Nie wiem czy lek dziala,sa na pewno zmiany,ale rownie dobrze moga one zwiastwac pogorszenie.Po przczytaniu tego co napisalam widze ze nie ma co na razie pisac,jestem poza zyciem.
17:19, greentea
Link Komentarze (3) »
piątek, 23 listopada 2007
No to zlapie te chwile,ze mi troche lepiej a za oknem pieknie.Ale ta chwila jest chyba za krotka by sie rozkrecic i cos napisac.Wczoraj przeczytalam jakies nowe odkrycia w sprawie raka,prorokuja ze za 10 lat moize byc caklowicie wyleczalny i to tak zeby nie powracal.Wiadomo,ze to moze pic,ale gdyby...ile bolu by to zaoszczedzilo swiatu.W artykule napisane jest ze tylko czesc komorek jest naprawde grozna i zawiaduje reszta,wystarczy zniszczyc te pare zawiadujacych a choroba ustanie.Czasem chcialabym byc naukowcem i sama sie zmierzyc z tym cholerstwem.Poza tym przeczytalam,ze osoba z urazem rdzenia po 20 latach na wozku wstala.Naprawde sie ciesze i czuje jej szczescie.Wiem niestety ze jest  druga stona medalu,malaria,gruzlica zabijaja mnostwo ludzi a leki dawniej stosowane nie dzialaja.Krok do przodu,krok do tylu.Tak bym chciala zeby ludziom zylo sie coraz lepiej a nauka powalala na zycie w zdrowiu i sprawnosci.
11:07, greentea
Link Komentarze (8) »
wtorek, 20 listopada 2007
Prawde mowiac to nie mam sily nawet pisac.Dziwie sie,ze jeszcze zyje,bo juz wszelka sila ze mnie uszla,bol,sennosc i bezseennosc,zimne poty,goraco,wymioty,dno od ktorego nie sposob sie odbic.Emil wczoraj tak dziwnie na mnie patrzyl,dlugo i prosto w oczy.Moze cos zrozumial.Cale szczescie nie byl przy tym smutny,tylko powazny.Nie widze zadnych oznak,aby lekarstwo dzialalo,moze to za wczesnie a moze nie dziala.Znow jestem uwieziona w domu,nigdzie nie wychodze ,nic nie robie,po co zyc w takim stanie.Jest M.,jest byly maz,moze dobrze,ze sa obaj.Nie mialabym sumienia zwalac wszystkiego na jedna osobe.Czuje gleboka beznadzieje,coz mozna czuc bedac przy mnie.Oczywiscie najbardziej szkoda mi kontaktu z dzieckiem,ktory trace,bo nie mam nawet sily rozmawiac.Nie moge sie nim opiekowac i to jst strata,ktora bardzo boli.Nie wiem jak mozna normalnie zyc po czyms takim,jak sobie to wytlumaczyc,jak sie smiac i myslec ,ze swiat jest w porzadku.
10:11, greentea
Link Komentarze (6) »
środa, 14 listopada 2007
Przywiozlam dwie butelki nadzieji.Udalo sie choc weszylam mnostwo przeszod.To nie oznacza oczywiscie,ze wygram,ale staje sie to w jakims stopniu mozliwe.
16:02, greentea
Link Komentarze (4) »
wtorek, 13 listopada 2007
Co zrobic z odkryciem wlasnej glupoty,nie umiem sie wyleczyc,nie umiem byc szczesliwa w zwiazku,nie umiem uporzadkwac wszechswiata.Czuje sie glupia i bezradna.Dosc juz nieudanych prob,bolu ciala i serca.Jesli znikne na zawsze nie bedzie to wielka strata.Czasem mam potrzebe modlitwy,ale juz nie umiem,gluchy wszechswiat,jak gluche moje cialo.Co czeka moje kochane dziecko,ktore nie nauczylam klamstwa i cwaniactwa.Pozycza rozne rzeczy dzieciakom a one mu nie oddaja.Tak synku,taki jest swiat i musisz w nim zyc i w koncu przestaniesz pozyczac.I w koncu prestaniesz wierzyc w bajki.Mam nadzieje,ze los oszczedzi ci takiego konca.I mam nadzieje,ze nie bedziesz musial sprawiac cierpienia swoim dzieciom.Musze umierac i nie moge tego zrobic w pokoju,bo zostawiam dziecko.Lecz sila smierci ciagnie mnie uparcie w dol,nie dajac szansy.W nocy dostalam dziwnej palpitacji serca,jednak sie przestraszylam,jednak nie bylam spokojna
12:24, greentea
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17